W dniach 22-25 października odbyły się w Krakowie 19. Międzynarodowe Targi Książki. Impreza cykliczna, bardzo popularna, a jednak postaram się ukazać jej przebieg okiem laika – zwyczajnie plany zawsze układały mi się w ten sposób, że do tej pory nie miałem okazji stać się ich uczestnikiem. Teraz, z perspektywy czasu, ogromnie tego żałuję i zdecydowanie polecam wszystkim wzięcie udziału za rok. Warto!

.
ORGANIZACJA
Kolejki przy wejściu.

Kolejki przy wejściu.

Ogólnie rzecz biorąc, organizację imprezy oceniam na bardzo dobrą. Zmierzając w kierunku ulicy Galicyjskiej dostrzegłem jednak rzesze ludzi zmierzających ku ulicy Centralnej 41, gdzie jeszcze dwa lata temu mieściła się siedziba Targów EXPO. Wydawało mi się, że wszelkie plakaty i billboardy promujące event były wystarczająco dobrze skomponowane by wyczytać z nich miejsce lokalizacji, a tu proszę – nie lada zaskoczenie!

Lokalizacja moim zdaniem nie jest dobra, a to nie ze względu na dojazd, a okolicę budynku. Najbliższy teren zagospodarowany jest całkiem ładnie, przed wejściem mamy ogromny parking i… To właściwie tyle. Wystarczy odejść kawałek dalej by ugrzęznąć w błocie i z pasją w oczach, zamiast w książki, wpatrywać się w majaczące w oddali kominy elektrociepłowni.

111

Poza tym drobnym mankamentem, nie mam żadnych uwag. Kolejki przy wejściu były bardzo długie, ale zmniejszały się w zawrotnym tempie, wobec czego jest to ogromny plus dla organizatorów i oczywiście pracujących przy kasach. Ja trafiłem na sobotę i wówczas wewnątrz panował ogromny młyn – większość ma wtedy wolne od pracy, szkoły i może zająć się nieco bardziej konstruktywnymi rzeczami, prawda?

Zasada jednak jest prosta – im bliżej weekendu i głównego wejścia do EXPO – tym większe tłumy wokół ciebie. To wyjaśniało największy ścisk przy głównych alejkach.

.
LITERATURA

Cel przyświecający wszystkim tego dnia jest chyba jeden, ale za to jakże ważny i zaszczytny!

Zdobyć książki. Dużo książek.

Niezwykle radosną dla mnie – jako będącego pierwszy raz na Targach Książki – rzeczą, był fakt, iż wewnątrz nie było straganu, czego wcześniej troszkę się obawiałem. Oprócz gwaru rozmów nie było słychać żadnych przekrzykiwań, walk o klienta czy innych temu podobnych zwrotów akcji. Każdy w bardzo kulturalny sposób mógł starać się znaleźć to, co mogło go zainteresować. A było tego naprawdę dużo.

Pokusiłbym się o stwierdzenie, że było tam wszystko, ale byłaby to lekka przesada. Wystarczy powiedzieć, że jeśli chodzi o asortyment, to każdy na pewno znalazł tam to, co mogło go zainteresować. Wydawnictwa miały swoje stoiska oznaczone pierwszymi literami alfabetu oraz cyframi. Do tego przy wejściu można było poprosić o mapę, gdzie wszystko było dokładnie oznaczone, wobec czego wystarczyło tylko przecisnąć się przez niektóre alejki i voilà – książki stały przed nami otworem.

Zdobycze.

Ceny wielu tytułów były zdecydowanie niższe niż w księgarniach. Średnio, było to 20-30% przeceny, co dodatkowo kusiło wiele osób do poczynienia większych zakupów. Mało tego, bardzo kuszące były wszelkiego rodzaju promocje: książki z pudełka (za 5/10zł), czy też niektóre rozdawane wręcz za darmo (jedynym haczykiem była subskrypcja e-mailowa na stronie wydawnictwa).

.
SPOTKANIA Z AUTORAMI

Uczestnicy targów mieli dodatkowo możliwość spotkania się z autorami książek oraz krótkiej (w przypadku tych sławniejszych) rozmowy na różne tematy. Można więc było przyjść, poprosić o podpis z dedykacją na pierwszej stronie, zamienić kilka słów i odejść z uśmiechem na twarzy. Bo niby czemu nie, skoro jest taka możliwość?

I tak, w EXPO Kraków mogliśmy spotkać między innymi Wojciecha Cejrowskiego, Martynę Wojciechowską, Piotra Fronczewskiego i wiele wiele innych osobistości, których nazwiska można by tutaj wymieniać przez długi czas.

.
ODZEW

To naprawdę świetne, że Targi Książki w Krakowie cieszą się tak dużą – jak dane mi było się przekonać na własne oczy – popularnością. Fajnie, że jest wokół mnóstwo ludzi, którzy tego dnia zdecydowali się wydać te kilka złotych na wejście do środka i nawet nie musieli nic kupować – wystarczy, ze byli na miejscu i rozejrzeli się wokół siebie. To naprawdę budujące, gdyż świadczy o tym, że książka i literatura nie odchodzą w niepamięć, a wręcz przeciwnie – spotykają się z wielkim odzewem wśród ludzi bez względu na ich wiek czy status społeczny. Jak widać poniżej, czasami nawet aż za dużym.